Rodzina Ratusińskich: – Czy wyczynowy sport jest zdrowy, czy nie?
Jarosław Suwała: – Nie zgadzam się, że sport wyczynowy jest szkodliwy.
Sport wyczynowy musi mieć specjalistyczną opiekę.
Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czym jest sport wyczynowy.
Treningi dwa razy dziennie.
Sport wyczynowy nie ma nic wspólnego ze sportem klubowym.
Dla mnie sport wyczynowy to to czym się zajmuję – sportem kadrowiczowym.
Im głębiej w las, tym więcej specjalistów potrzebujemy.
R.R.: – Jaki wpływ na życie sportowca ma styl życia: sen, odżywianie, itd.?
J.S.: – Na pewno słodkie napoje, słodycze, powodują szybkie wystrzały energii,
która dalej jest szybko wytracana nisko.
Nie mówię, by to wykluczyć, ale potrzeba ograniczyć.
My potrzebujemy paliwa, które starczy na dłuższy czas, dwie, trzy godziny.
To będzie bardziej wartościowe: woda, napoje izotoniczne.
Sen 8 godzin to absolutne minimum. Zasypianie przed 22:00 jest bardziej wartościowe,
najlepiej wraz z rytmem dobowym wschodu i zachodu Słońca.
Przed momentem zaśnięcia dwie godziny powinno trwać wyciszenie.
Sen pozwala na szybką regenerację.
Rozrzedzanie krwi – to są rzeczy związane z dopingiem.
R.R.: – Jaki jest realizm tego sportu?
J.S.: – Na pewno trzeba unikać dopingu. Jest to zabronione.
Nawet lekarstwa związane z alergiami mogą być zaliczone jako doping.
R.R.: – Które dyscypliny wspierają, a które przeszkadzają w trenowaniu badmintona?
J.S.: – Im więcej ogólnorozwoju tym lepiej. Gry, zabawy.
Wspiera siatkówka, zbijaki i podobne zabawy.
Na wyższym poziomie pomocna jest sauna i pływanie, ale nie tuż przed zawodami.
Jest tak, że to badminton pomoże każdej innej dyscyplinie.
Morsowanie powoduje szybszą regenerację, wspomaga układ nerwowy,
oddychanie Wima Hoffa.
R.R.: – Jak przeciwdziałać nie symetrycznemu rozwojowi ciała u badmintonistów?
J.S.: – Jak najwięcej mieć działań ogólnorozwojowych.
Im idziemy wyżej w treningach, to wkracza fizjoterapia.
Trzeba angażować drugą rękę, mniej aktywną.
W rozgrzewce ma być też aktywna lewa noga.
R.R.: – Co Pan by radził, jak zachowywać się gdy doświadcza się na korcie
zachowań nie faire play? (przeciąganie serwu, praca trenerów z boku)
J.S.: – Impregnacja. Trzeba edukować. To rola sędziego by wyłapać takie zachowania.
Wstrzymywanie gry, i inne zachowania mogą dopingować
dla dobrej akcji na meczu. Ważna jest edukacja ludzi.
Jeżeli chcecie tworzyć nowe środowisko badmintonowe,
to również edukujcie ludzi w wartościach. To co będzie na korcie, to przełoży się na życie.
R.R.: – Z czego Pan zrezygnował jako zawodnik?
J.S.: – Zrezygnowałem z życia codziennego: z podwórka, kina, towarzystwa, z hobby.
Miałem więcej obozów sportowych. Całe życie miałem w treningu.
Przez 7 lat z rzędu w ciągu wakacji byłem na obozach sportowych.
Nie znałem plaży przez ten czas. Była to świadoma decyzja.
Stwierdziłem, że trzeba zrezygnować z dyskoteki, z piwa.
Tacy szesnastolatkowie i siedemnastolatkowie kawał życia wkładają w ten sport.
Nie można tego robić połowicznie. Ważny jest jakościowo dobry trening.
R.R.: – Czy ogląda Pan mecze innych zawodników?
Czy można wykorzystać to w pracy treningowej?
J.S.: – Im więcej ogląda się meczów innych zawodników,
tym lepiej. Albo można patrzeć na jednego zawodnika, albo oglądać wszystko.
Jak kamera ustawiona jest z tyłu zawodnika, to natychmiast czuj się,
jakbym był w pracy. Jak kamery są ustawione z różnych stron, to jest ok,
wtedy relaksuje się oglądając mecz.
R.R.: – Jak radzić sobie z porażkami, a jak ze zwycięstwami?
Jak należy sobie radzić z silnymi emocjami u młodych zawodników?
J.S.: – Najważniejsza, z mojego punktu widzenia, nie jest wcale wygrana.
My uczymy cieszyć się z procesu.
Gdybym pojechał z zawodnikiem na turniej, to bardziej patrzę na to co wyszło.
Porażki też najwięcej uczą. Nie interesuje mnie wynik na turnieju.
Patrzę co wyszło z tego co uczyliśmy się na treningu.
Np. ile razy był „daszek”?
Teraz Axelsen wygrywa wszystko i ma trudne warunki,
bo treningowo musi stworzyć sobie warunki by grać z lepszymi.
Dlatego wyprowadził się z Danii.
Młodzi zawodnicy mają zakochać się w procesie.
Nie chodzi o wygrywanie, chodzi o wyciąganie wniosków z turnieju.
R.R.: – Jakie są mocne strony, które pomagają być w sporcie?
J.S.: – Trzeba czerpać z tego radość. Nie trzeba szukać wtedy innej dyscypliny.
Trzeba być odważnym w ciężkim treningu. Nie bać się zmęczenia.
Ono nie zrobi nam krzywdy. To uczy wychodzenia ze strefy komfortu.
Wtedy będziemy bardziej rozwijać się. Trzeba być otwartym, chcącym się uczyć,
próbować nowych rzeczy. Ważna jest dyscyplina, pracowitość i sumienność.
Trener zastanawia się, jak zachęcić do zmiany, jak zachęcić do czego nowego.
R.R.: – Sport jest kontuzyjny. Temat przetrenowania. Jak nie wyczerpać swoich możliwości?
J.S.: – Jest przetrenowanie.
Trzeba zwracać uwagę czy ktoś wstaje po nocy i jest wypoczęty, czy nie.
Czy ma podkrążone oczy, brak uśmiechu.
Ważna jest jakość w treningu. Gdy wchodzi zmęczenie,
to spada jakość wykonywanych ćwiczeń. Istotne jest zachowanie balansu.
Agnieszka R.: – O czym Pan marzył będąc dzieckiem?
J.S.: – O byciu Mistrzem Olimpijskim.
Jestem trenerem reprezentacji Polski do lat 19.
Ula R.: – Czy uprawiał Pan inny sport?
J.S.: – Uprawiałem siatkówkę.
Ewa R.: – Czy denerwował się Pan przed zawodami?
J.S.: – Czasami miałem stres. W miarę szybko zacząłem traktować
turnieje jako święto. Polubiłem ten stres. Czasami nie wychodziły mi turnieje.
Mistrzostwa Polski, to było moje święto.
Zdarzały się porażki i odpadałem w pierwszej, drugiej rundzie.
Zdarzały się połamane rakiety.
Sam mam problem z zawodnikami, bo widzę duży stres w trakcie zawodów,
przed turniejem.
Stres generują:
1) rodzice wywierają presje,
2) środowisko, obawiają się wyśmiania,
3) presja na treningu i wtedy zostaje przeniesiona na turniej.
Andrzej R.: – Czy ma Pan zwierzęta domowe?
J.S.: – Nie mam. Mam mocną alergię. Mój tryb życia sportowca
raczej spowodowałby osamotnienie zwierząt. Bardzo lubię akwarystykę.
Może kiedyś zdecyduję się na założenie akwarium.
